• HynekBanner.jpg
  1. Start!
  2. Relacje przyjaciół
  3. Sklep Kolonialny
  4. Półka Sklepowa 2026
  5. Interpretacje

Interpretacje

Powtarzam od lat i raczej tego nie wymyśliłem, że  „skojarzenia to przekleństwo” /cytata  z programu satyrycznego „Polskie ZOO”,(lata 90)/. Ale jest coś co się kojarzy. To coś to nie jest to samo za każdym razem a raczej odnosi się do. Do czegoś tam. Do czegokolwiek. Albo do czegoś ważnego. I rzecz jasna nie potrafię odpowiedzieć dlaczego. Albo nawet skąd się to bierze. Nie wiem. Ale mi/mnie się kojarzy. To jak z tą opowiastką o kapralu i pewnej części ciała. A dlaczego z tą właśnie częścią? „Bo mnie wszystko z tą częścią ciała kojarzy”. Się. Kto był w wojsku ten wie. A przy tym prawie wszyscy moi koledzy czytali /mam wrażenie ze zrozumieniem/ Szwejka. I dla nich skojarzenie z takim tekstem -  "Jednym słowem – rzekł Szwejk - dobrze nie jest, ale nie trzeba tracić nadziei, jak mawiał Cygan Janeczek w Pilźnie, kiedy w roku 1879 zakładali mu stryczek na szyję za podwójne morderstwo” żadną mecyją nie jest. Zdaje się zresztą, że to nie ze Szwejka a raczej z „Politické a sociální dějiny strany mírného pokroku v mezích zákona”. Ale w końcu wszystko jest względne. Albo to tylko kwestia interpretacji. Posłuchajcie polityków.  

Obrazkowo wygląda to tak, moda na Węgry więc i Szwejk budapesztański. A wokół różowo się robi. Nie tylko od magnolii i innych różowych /kwiaty/ drzew i krzewów. Choćby lagestroemia, wiśnia, wiśnia piłkowana, wrzosiec albo inna tojeść. Od zapachów, aż kręci w nosie. Ale nie o tym. Ubiory. Panie, panienki, damy w odcieniu różowym jak najbardziej. Ale faceci. Naprawdę marynarki pinki. Wysztafirowany jak z dziewiętnastowiecznej noweli. Mnie to śmieszy. A może to tylko problem z męskością inaczej. Powstają wszak książki, rozprawy naukowe i filmy poświęcone temu zagadnieniu. A mnie się to zwyczajnie kojarzy /nie obrażając niczyich oczu/ ze świnką. Różową. Może nie powinienem oglądać filmów animowanych?! Nie wiem. Chociaż się kojarzy. To trochę tak jak to co stało się w Stanach. To jakby /?!/ egzemplifikacja powiedzonka, że „historia nigdy nikogo niczego nie nauczyła”. Galę dla korespondentów pracujących przy Białym Domu zorganizowano w hotelu Hilton w Waszyngtonie, tym samym gdzie w 1981 r. przeprowadzono zamach na prezydenta Ronalda Reagana. Na szczęście obeszło się bez ofiar. A media wszechświatowe i różne inne tłuką ten temat bez przerwy. Oczywiście amerykańskie z naciskiem na sukces. Bo złapano. Rozebrano do gatek. Wyprowadzono gości. 2000 sztuk. Niektórych trzeba było ewakuować spod stołów. Okazja do przemówień. Podkreślania czujności. Sprzętu znakomitości. Profesjonalizmu.  Itd. Itp. Póki co nie słyszałem żeby ktoś się zająknął o tym JAK? Przy tym ekstra, super, hiper itd., itp. facet uzbrojony po zęby znalazł się na balu. W samym  środku imprezy. A może…

ZAH