Pogoda nijaka...
Po ingresie. „Co powiedział kard. Ryś? Nie politykował, skupił się na tym, by zdiagnozować miejsce i rolę Kościoła. - Kościół nie istnieje sam dla siebie. Taki Kościół papież Franciszek nazywał autoreferencyjnym, czyli takim, który myśli tylko o sobie, słucha tylko siebie. Taki Kościół jest przerażający. (...) Trudno nie zapytać, jak nam to wychodzi. Kościół nie jest po to, by karmić narcyzm klerykalny - mówił kard. Ryś. I dodał, że potrzebne jest wzajemne słuchanie, a także wzmocnienie duchowej relacji: - To nie pozbawia autorytetu, ale go wzmacnia.
Nie tworzy się programów bez ludzi. Potrzebuję czasu na to, żeby się z krakowskim Kościołem spotkać na nowo – mówił. Jednak podczas mszy ingresowej przedstawił swój pierwszy pomysł - to synod diecezjalny, który ma rozpocząć się już wiosną przyszłego roku.
W dwóch wywiadach dla czasopism katolickich ("Tygodnik Powszechny" i "Przewodnik katolicki"), których udzielił już po nominacji, zdradza zręby swojego pomysłu na powrót Kościoła katolickiego z czasów sprzed "oblężonej twierdzy". To sformułowanie pochodzi od zmarłego w 2000 roku filozofa i duszpasterza ks. prof. Józefa Tischnera. Przestrzegał on polskich katolików, by nie zamykali się przed światem i nie wchodzili w mariaż z nacjonalistyczną prawicą - właśnie taki upolityczniony i wycofany Kościół zafundował Krakowowi abp Jędraszewski. Kard. Ryś ma inne spojrzenie na to, czym katolicy we współczesnym świecie powinni się zajmować.”- z sieci
Stan na teraz. ”- Jest grupa wyborców, która ma dość obydwu głównych partii. Każdy z pary Tusk-Kaczyński od 20 lat przekonuje, że ten drugi nie ma prawa rządzić. I każdy z nich odniósł taką narracją oszałamiający sukces, bo przekonał do swojej tezy dwie trzecie Polaków. To oznacza, że jedna trzecia Polaków uważa, że Kaczyński ma prawo rządzić, a Tusk nie, jedna trzecia myśli odwrotnie, a jedna trzecia, że żaden z nich nie ma prawa rządzić, czyli w zasadzie zgadza się z obiema poprzednimi grupami.” – prof. Flis
Około świąt - “(…) ród kurzy w dni mięsne stołom królewskim, dworskim, a nieraz nawet i podrzędniejszym stale dostarczał kąsków smacznych. Do wyjątków należał obiad lub wieczerza bez kur i kapłonów; prawdopodobnie jadano je najczęściej pieczone, ale to domysł tylko, nie dający się poprzeć „Rachunkami”, ponieważ w nich nie znajdzie nigdzie wzmianki o sposobie przyrządzania drobiu. „Rachunki” mówiąc o drobiu tym, posługują się zawsze wyrazem „pulli”, mogącym w łacinie średniowiecznej oznaczać zarówno kury, jak i kurczęta, wyjątkowo tylko spotykamy: „pulli antiqui” lub „pulli seniores” (kury) i „pulli iuuenes” (kurczęta). Wobec tego trudno odgadnąć, czy zapisujący w danym razie miał na myśli kury, czy kurczęta; jednakże zważywszy, że od wiosny aż nieomal do Nowego Roku można dostać kurcząt, lub przynajmniej kurek młodych, oraz że kurczę zwykło uchodzić za smaczniejsze od kury, więc też nie pobłądzim, biorąc zawsze wyraz „pulli” w znaczeniu „kurczęta”. Kury, kurczęta i kapłony, hodowano po włościach królewskich, rzecz wszakże jasna, że na zaspokojenie potrzeb dworu wystarczyć nie mogły. Liczbę ich powiększały kurczęta z danin od kmieci pochodzące (pulli penales), a przede wszystkiem skupowane po targach pobliskich zamku, w którym dwór chwilowo gościł. Aby dać pojęcie o liczbie zjadanych kurcząt, których do stołu króla i królowej, zarówno na obiad, jak na wieczerzę, szło po kilkadziesiąt naraz, zapisuję tu podług „Rejestrów korczyńskich” z r. 1394, że od d. 7 do 8 czerwca, podczas zjazdu króla Władysława i królowej Jadwigi z W. Ks. Witoldem w Wiślicy i Nowym Mieście Korczynie, spożyto w ciągu trzech dni 920 kurcząt. Jeszcze większa znacznie ilość ich zginęła w r. 1415, podczas pobytu dworu królewskiego i licznych gości książęcych, znowu w Wiślicy i Nowym Mieście od d. 18 sierpnia do d. 1 września włącznie. W czasie tym przypadło dni mięsnych 9, postnych 6; spotrzebowano zaś kurcząt 4068, z których wszakże na karmienie sokołów i jastrzębi myśliwskich zużyto 450, ludzie więc spożyli 3618, czyli do 402 dziennie. Nadto z drobiu innego jeszcze: 134 kapłony i 94 gęsi, z których 60 poszło na stół”.- za Kuchenny kredens /_ z publikacji Józefa Peszke z 1903 roku, która ukazała się wówczas na łamach “Gazety domowej” przeczytać można było o drobiu nad wyraz dużo, w oparciu o szczegółową analizę rachunków dworu Władysława Jagiełły - z sieci.
Dobrych Świąt !
AZH


