„ludzie dobrej roboty…”
Wszyscy znajomi /o Przyjaciołach nie wspomnę/ wiedzą, że jestem uzależniony. Głównie od telewizji ale przecież i kinem nie pogardzę. No i ostatnio przysłowiowa krew mnie zalewa jak widzę co się z nami dzieje. Nie ze wszystkimi rzecz jasna ale… No bo jak można wybydlać się na dzieci tylko dlatego, że są skąd inąd. Albo atakować tzn. lać po buzi dziewczynę bo zagadała po ukraińsku. Swoją szosą dwie kwestie rzuciły mi się /przy okazji/ do oczu. Pierwsza gdy dwóch palantów zaczęło bić parę Ukraińców, z sąsiedniego auta wyskoczył trzeci, który ochoczo włączył się do kopania i bicia. Pomoc w potrzebie?! Z browarem w ręku. Wiadomo „trza się napić”. A nawet napier…. I jeszcze technika bicia. Najpierw trza podejść kolebiącym krokiem. Potem młócimy rękamy i nogamy. Bo to potrafimy najlepiej! I wiatrak. I cepem! Tak przypomniało mi się jak kiedyś mówiono, że boks to szlachetna walka na pięści. Dzisiaj w klatce. Albo i na gołe pięści. I w ryja… I dobić. I z kopa. A publika bije brawo. Policja już „zapuszkowała” dwóch gierojów. A może już jest komplet? Podoba mi się komentarz kogoś kto podobnie jak ja oglądał w telewizornii i napisał „ Do lochu patusa. A klucz wyrzucić”. Mnie? Człowiekowi łagodnego serca. Po bajpasach.
Szerszy kontekst. Z sieci- ”Przypadek sprawił, że nasze lokalne debaty na temat relacji Morawiecki-Kaczyński nakładają się na kolejny skandaliczny incydent skierowany wobec imigrantów z Ukrainy. We Wrocławiu pobito parę młodych ludzi. Nie wiadomo, kto to zainspirował. Być może sugestia przyszła z zewnątrz. A być może spirala przemocy w Polsce nakręca się już sama. Na pewno żadne pobicie nie ma nic wspólnego z wartościami chrześcijańskimi. Ani z polskim prawem. Ani z polską racją stanu. W 2026 roku bezpieczeństwo Polski, nas i naszych bliskich, niezmiennie zależy od NATO, wsparcia państw UE oraz, najbardziej, Stanów Zjednoczonych. Nic nie wskazuje na to, żeby Rosja miała zamiar zaprzestać ekspansji kosztem sąsiadów. Kreml nie przestaje nam grozić.”
Był taki dzień, taka data, 28 lipca 2026. Miało być jak w Słynnej maksymie Alfreda Hitchcocka „Film powinien zaczynać się od trzęsienia ziemi, potem zaś napięcie ma nieprzerwanie rosnąć" . Tymczasem było tak… Sami Widzieliście. I żeby łagodnie przejść do następnej sekwencji „No comment”. W tym samym dniu zobaczyłem „Wujowy dwór/Fackham Hall”. Z czystym sumieniem polecam . „Chodź ze mną, chłopcze. Jako posługacz jesteś tu najniżej w hierarchii. Każdego popołudnia masz wypucować srebra stołowe. To wszystkie przybory kuchenne ze srebra. Potem jest kolacja. To posiłek zjadany wieczorem, po którym musisz sprzątnąć talerze ze stołu. Stół to mebel z płaskim blatem i czterema nogami. Wreszcie musisz wytrzeć podłogę. Podłoga to dolna część pomieszczenia. Pomieszczenie to przestrzeń zamknięta między ścianami. Ściana... jest jak podłoga, tylko z boku. Zrozumiałeś? - Tak, proszę pani.”_ taki fragmencik. Fajny zakanałowy humor. I można się dopatrzeć wielu podobieństw. Do tego co u nas. Ale my oczywiście na poważnie. Żeby utrzymać się w konwencji, nawet sieriozno. A w temacie podziału, rozdziału, wyjścia czy też wypchnięcia uwagę zwracać należy przede wszystkim na odpowiednie „formatki”. Może nawet właściwe. A niezwracanie uwagi na procedury formalno-prawne to już grozi kryminałem albo przynajmniej skierowaniem na rozmowy z panem profesorem. Skąd inąd specjalistą od jazdy cypryjskim meleksem.
ZAH


